Niektórzy z Was już wiedzą a inni się domyślili, że chodzi o mieszkanie. Tak, tak Mleczkowa rodzinka będzie się przeprowadzać. Ale nie tak już i nie od zaraz bo to bardziej skomplikowana operacja.
Zacznę od tego, że pod koniec ubiegłego roku zdecydowaliśmy się poszukać nowego lokum, które pod względem lokalizacji ułatwiło by nam wiele spraw. (było to nasze postanowienie noworoczne) Już w styczniu postanowiliśmy oglądać lokale, które ewentualnie by się nadawały dla naszej rodzinki. I stał się cud - już drugie mieszkanie, które obejrzeliśmy tak nam spasowało, że się zdecydowaliśmy. Za tym miejscem przemawia to, że jest wszędzie blisko no a dodatkowy atut to, że moja mama będzie mieszkała trzy piętra wyżej :) Wiem, wiem, że niby Mleczko blisko teściowej będzie mieszkał, ale on twierdzi, że mu to nie przeszkadza.
Spisaliśmy więc umowę przedwstępną i daliśmy zadatek. iestety załatwaliśmy przez agencję co dodatkowo nas szarpnie przy całościowym zakupie - jakieś 6000zł ...masakra
No i wszystko byłoby cud- miód , gdyby nie drobnostka taka, że musimy sprzedać nasze mieszkanko. No i za to właśnie trzymacie kciuki :) Za sprzedaż naszego Lokum.
Daliśmy ogłoszenie w necie, rozpowiadamy znajomym, rozklejamy karteczki. Parę osób było już oglądać. Jak narazie zero odzewu. W dwóch przypadkach byliśmy już prawie pewni, że sprzedamy to mieszkanie.
Pierwsi oglądający byli zachwyceni dosłownie wszystkim- niestety nie zdecydowai się - czort wie czemu. Drugim małżeństwem, które bardzo było na tak byli nasi znajomi. Niestety również to nie wypaliło :( Parę osób dzwoniło pytało o szczegóły a później już się nie odezwało....
Troche martwię się, że zostaniemy na lodzie i nie uda się sprzedać tego mieszkania. W ciągu trzech miesięcy (na które to mamy spisaną umowę przedwstępną- możemy ją potem znów na 3 m-ce przedłużyć, ale już tam będziemy musieli wszystko w tym mieszkaniu opłacać) Jest też opcja, że weźmiemy całościowy kredyt na nasze nowe mieszkanko, ale wtedy nie zrobimy remontu a raty nas zrujnują...
A ludzie, którzy są "zainteresowani" jak narazie:
- nie umieją negocjować ceny
- oczekują złotych gór za niską cenę
- przychodzą "tak sobie pooglądać"
Co podnosi mi ciśnienie i strasznie wkurza....
Tak więc łatwo nie jest i jak widzicie każdy kciuk się przyda. A może wy znacie kogoś kto chciałby zakupić na Śląsku mieszkanie? Jeśli tak proszę o kontakt na maila :).
A to część z naszych obecnych 56m (coś z serii jak mieszkamy):



No i to tyle. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz