sobota, 5 maja 2012

misz-masz (19.11.10)

No jak ten czas leci..znów piątek - na szczęście. Samopoczucie dużo lepsze, ale śpiaczke nadal mam - mogłabym spać i spać.

Młody katar załapał, na szczęście nie robi fochów przy smarkaniu i gładko obsługa kataru idzie. Żal tylko, żze się tak męczy biedaczek..

Żeby było troskę światęcznie to prezenty już praktycznie mam. Młody obstawony z każdej strony i mam nadzieję, że Mikołaj i Dzięciątko udzwigną te skarby :) Chyba Marek dostaje na święta tak dużo, bo ja pamiętam, że pomarańcze pod choinką były dla mnie rarytasem a prezentowym szczytem był wypchany steropianem miś ( w sumie rzeczy urok swoj miał :D).

Co do mnie to nie mam pojęcia co bym mogła dośtac pod choinkę. Normalnie koncepcji brak. Może dogadam się z Mleczkiem, że sobie nowy aparat kupimy(patrz TU) a stary sprzedamy (patrz TU) i wystarczy będzie dołożyć różnicę... Może ktoś chciałby z Was pod choinkę kupić sobie nasz aparat :) :) :) Tylko 499,99 :) :)

No i jeszcze teściowa i teść noramlnie ciemno przed oczami mam - kompletna pustka prezentowa. A co wy podarujecie teściom? Może mnie zainspirujecie :)


A dziś. Dziś jest dzień wyjątkowy. Od niepamiętnych czasów wybieram się do mojej kuzynki..Nie byłoby w tym nic takiego, ale ona jest kosmetyczką i zamierza mnie troszkę pomęczyć :) Czort wie co ona tam dla mnie przygotowała. Może będzie tak, że jak wyjdę z jej gabinetu to siebie nie poznam - heheheh. Szczerze powiem, że nigdy zbytno nie przejmowałam się swoją skórą, ale w końcu wiek zobowiązuje :) A zatem od dziś postanawiam sysematycznie odwiedzać kosmetyczkę :) No chyba, że zedrze ze mnie skórę czy coś takiego :)


A wam życze miłego i słonecznego weekendu robaczki :)



łapiemy jesienne słońce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz