No tytuł posta to niestety nie nowy serial o lekarzach :) to
rzeczywistość.
W rolach głównych:
Junior w roli pacjenta nr 1 - zapalone gardełko, powiększone węzły chłonne,
katarzysko
Mleczko w roli pacjenta nr 2 - zapalenie gardła (po raz enty)
Moja mama w roli pacjentki nr 3: chyba Marecki ją zraziłcoś w rodzaju
grypy
Mleczkowa - jak narazie w roli pielęgniarki oddziałowej :) bo trzyma zarazki
daleko od siebie, a może to one trzymaja się daleko od niej :)
Zestaw lekarst zajmuje cały koszyk. Jedna tabletka większa od drugiej, jeden
syrop słodszy od drugiego :)
Mam nadzieję, że to za długo nie potrwa i choróbska szybko znikną.
Jak to w serialu dzieją się też inne sprawy.
Po pierwsze: wizyta u kosmetyczki okazała się strzałem w 10-tkę :) Kuzynka
zaserwowała mi mikrodermabrazja diamentową :) (jaby co to KLIK TU)
i serię maseczek, kremów i masaż - wszystko to przy relaksującej muzyce. No po
prostu cudo! No i oczywiście regulacja brwi (tu małe ała :D) No i powiem wam
moja skóra była odżywiona i taka gładka, że szok (chociaż skóra podobna do
indianina :D).
Do gabinetu pojechałam z Mareckim, bo miałam go zostawić z Mleczkiem, ale
szef mojego męża jest ..... <piiiip> i zrobił im zebranie, które trwało
jeszcze po pracy. Na szczęście młody grzecznie siedział i nawet patrzył jak
ciocia robi mamę na bóstwo a potem cioci rysuneczki malnął. W międzyczasie
Mleczko wrócił z zebrania i zrobił nam niespodzianke przychodząc też do
gabinetu. No i mimo, że było fajnie to takiego totalnego wyluzowania nie
zaznałam, bo młody trajkotał i pytał czy mnie nie boli i ogólnie ciągle coś się
działo :)
Ale tak jak mówiłam, to była naprawdę fantastyczna godzina i chociaż 120 zł
nie moje, nie żałuje :) I za miesiąc znów idę, może tylko na oczyszczenie twarzy
, ale postanowiłam kontynuować przygodę z kosmetyką :)
Po drugie: w mojej pracy następują pewne zmiany. Ale nie o tym dokładnie
chciałam.
Pewna osoba w naszym zespole stale narzekała, że nie zności swojej działki,
że chce ją oddać i że już nie wytrzymuje. Teraz nadarzyła się okazja by się tego
pozbyła. Dano jej wybór, albo zostaje z nami i dostaje zadania takie jak reszta,
albo przechodzi do zespołu, który przejmuje specjalistyczne działki i zostaje
przy swojej robocie. No i okazało się, że wspomniana osoba wybrała druga opcję.
Dla mnie dziwne. Jak ktoś narzekał i marudził, a teraz wybiera sam sobie orkę na
ugorze, to chyba znaczyć może, że albo nas okłamywał i wcale nie jest tam tak
źle, albo naszego zespołu ma bardziej dosyć niż swojej działki.... Takie
zachowanie jest czymś co mnie wkurza.....
Koniec odcinka pierwszego i ostatniego :) :) :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz