sobota, 5 maja 2012

zabezpieczyć przyszłość :) (20.09.10)

No tak, czas tak szybko leci a ja się ociągam w opisywaniu naszego dodatkowego urlopu. Upłynął on pod znakiem podróżowania. Zwiedziliśmy min. Ogrodzieniec - chodzenie po ruinach może dac dużo radochy :) i Częstochowę, gdzie z trudnością dopchaliśmy się do cudownego obrazu (masakra, wtorek a tumany ludzi). Każdy z nas miał jaką prośbę do Niej. Marecki też. Na pytanie o co poprosiłeś Matkę Boską powiedział : "Żeby mi pomogła w kolacji" :) :) No i pomogła - zjadł całą :) Nie ma to jak konkretne prośby :)

Byliśmy także w aquaparku gdzie młody szalał w dmuchanym kółku i pokazał, że absolutnie wody się nie boi :)

Zatem nie nudziliśmy sie wcale. Plany były jeszcze bardzie ambitne, ale pogoda średnio dopisała, bo lało i wiało.

W ostatnią sobotę byliśmy u dziadka na wsi i wybraliśmy sie do lasu poszukać grzybków. Jako, że tego roku obrodziły i nam się udało sporo znaleźć. Marecki dumnie paradował ze swoimi zdobyczami :)




W domu Marecki również nie daje nam się nudzić.

Junior ma swoją skarbonkę, gdzie jak sam twierdzi odkłada na soczek :). Wrzucamy mu tam drobniaki. Ma także swoje subkonto, na które co miesiąc wpływa niewielka sumka, tak żebyśmy mogli później, z różnych okazji, kupować mu większe prezenty. Marek wie, że takie konto posiada.

Ostatnio szedł sobie z Mleczkiem na spacerze i nagle wypalił:

- "Ale wy nie możecie mi brać pieniążków ze skarbonki i z mojego konta.."

- "Bierzemy tylko wtedy gdy coś fajnego ci kupujemy, np jakąś fajną zabawką, która jest np droższa."

- "Yhy...ale nie możecie mi ich zabierać..."

- "Ale dlaczego?"

I Marek z poważną miną odpowiada.

- "Bo jak umrzecie to nie będę miał żadnych pieniążków."

Na szczęście na pytanie zastrzelonego tym tekstem Mleczka "No a kiedy umrzemy?" powiedział:

- "No... no... no kiedyś tam.... "

No i czyż moje dziecko nie myśli o swej przyszłości? :) :)



PS Mam nadzieje, że to "kiedyś tam" nie nastąpi prędko :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz