Byliśmy także w aquaparku gdzie młody szalał w dmuchanym kółku i pokazał, że absolutnie wody się nie boi :)
Zatem nie nudziliśmy sie wcale. Plany były jeszcze bardzie ambitne, ale pogoda średnio dopisała, bo lało i wiało.
W ostatnią sobotę byliśmy u dziadka na wsi i wybraliśmy sie do lasu poszukać grzybków. Jako, że tego roku obrodziły i nam się udało sporo znaleźć. Marecki dumnie paradował ze swoimi zdobyczami :)

W domu Marecki również nie daje nam się nudzić.
Junior ma swoją skarbonkę, gdzie jak sam twierdzi odkłada na soczek :). Wrzucamy mu tam drobniaki. Ma także swoje subkonto, na które co miesiąc wpływa niewielka sumka, tak żebyśmy mogli później, z różnych okazji, kupować mu większe prezenty. Marek wie, że takie konto posiada.
Ostatnio szedł sobie z Mleczkiem na spacerze i nagle wypalił:
- "Ale wy nie możecie mi brać pieniążków ze skarbonki i z mojego konta.."
- "Bierzemy tylko wtedy gdy coś fajnego ci kupujemy, np jakąś fajną zabawką, która jest np droższa."
- "Yhy...ale nie możecie mi ich zabierać..."
- "Ale dlaczego?"
I Marek z poważną miną odpowiada.
- "Bo jak umrzecie to nie będę miał żadnych pieniążków."
Na szczęście na pytanie zastrzelonego tym tekstem Mleczka "No a kiedy umrzemy?" powiedział:
- "No... no... no kiedyś tam.... "
No i czyż moje dziecko nie myśli o swej przyszłości? :) :)
PS Mam nadzieje, że to "kiedyś tam" nie nastąpi prędko :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz