sobota, 29 września 2012

Przyjaciele

Ostatnio myślałam dużo o tym kto i kiedy jest przyjacielem.
Moge powiedzieć, że w moim życiu miałam szczęście. Na każdym jego etapie spotkałam ludzi, których mogłam nazywać przyjaciółmi...
Nie mam dziś takiej przjaciółki od przedszkola czy podstawówki.. jakoś losy każdej tak się potoczyły, że kontakty się pourywały praktycznie całkowicie. Zazdroszczę ludziom, których takie przyjaźnie przetrwały i do teraz są nierozłączne.
 
Ja mogę powiedzieć, że moi przyjaciele pojawili się na etapie moich studiów. Są to ludzie z którymi do dziś się widuję i nigdy się przy nich nie nudzę, zawsze mamy o czym pogadać. Tak naprawdę okazało się jak są przy mnie kiedy Sławek był chory. Nie było problemu, żeby ze mną jeździć, dzwonić do mnie, pytać jak się czuję czy nie pomóc. Nie musiałam o nic prosić. Sami byli i jakby odgadywali, że są mi potrzebni. To też dzięki nim mogłam przetrwać te najtrudniejsze momenty... Dziś kiedy sytuacja jest "sielankowa" Każdy z nas ma swoje życie, swoje problemy..zadania i nie możemy spotykać się zbyt często - niestety.
Jestem człowiekiem stadnym. Uwielbiam spotkania z ludzmi. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że jeśli chodzi o organizowanie naszych spotkań, to praktycznie tylko ja wychodzę z inicjatywą. Mieliśmy razem pojechać do Wieliczki - nie wyszło.. Wkurzyłam się wtedy..nawet bardzo. Ja zawsze staram się byc na spotkaniach, przekładać inne rzeczy by się dopasować a tu taki zgrzyt (i to niestety nie pierwszy raz)...
Parę dni później ktoś mi powiedział, że przecież to zawsze ja byłam organizatorem i inicjatorem w naszej grupie, więc pewnie się do tego przyzwyczaili i nadal tego oczekują...ehh.. wiem..wiem..marudzę, ale czasem mam dość takiej sytuacji...
 
Wśród tej grupy jest dziewczyna z którą byłyśmy kiedyś nierozłączne, ponoć mówili, że my sobie mężów nie znajdziemy bo wciąż razem i razem :) Na szczeście mężów obie znalazłyśmy i praktycznie oni nas rozdzielili (znaczy życie "rodzinne"), bo chociaż teraz staramy się spotykać raz w miesiącu  i tak czasami nam się to nie udaje...szkoda... Ona wie o mnie rzeczy o których nikt inny nie wie i pewnie nigdy się nie dowie :)  Żal mi więc, że nie możemy widywać się częściej a relacje się rozluźniły...
 
Są jeszcze przyjaciele blogowi. Ci którzy są ze mną od dłuuugiego czasu :) Z nimi też można się poświać, powygłupiać, ale też można się do nich zwrócić o pomoc i wiem, że w miarę swoich możliwości będą. Nauczyłam się tego 5 lat temu i do dzis jestem wdzięczna.
 
Ale jest jedna osoba, z którą widuję się średnio raz na rok, a z całą odpowiedzialnością moge nazwać ją przyjacielem przez duże P. To ktoś na kogo mogę zawsze liczyć, to ktoś kto daje mi poczucie, że jestem dla niego ważna, ktoś kto nie zbywa mnie z byle powodu i jeśli muszę pogadać staje na głowie żeby się ze mną zobaczyć a przy tym wszystkim ktoś, kto mnie rozbawia i cieszy. Chyba każdy powienien mieć kogoś takiego..
O dziwo, w moim przypadku -  to facet :D
A ponoć przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną nie jest możliwa... :)
Mój mąż na szczęście rozumie, że to zdrowa relacja i nie ma z tym problemu :)
 
 
Przyjaźń ma dla mnie wiele twarzy... nie każda jest taka sama, ale każda jest ważna i cenna...
A jak to jest u Was?

 

20 komentarzy:

  1. Witaj Mleczkowa.Przyjaciele ratują,pomagają i porządnie dadzą kopa jak trzeba.Czasem nie dałoby się przetrwać trudnych momentów.Częstotliwość spotkan nie ważna-jakość:)))Przyjaźń męsko-damska jest możliwa.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waśnie, jakość jest chyba najważniejsza, ale czaem ilości brakuje :) Fajnie, ze podzielasz zdanie o przyjaźni męsko damskiej :D
      Uściski

      Usuń
  2. Byłam na spotkaniu z Anią Wyszkoni i ta piosenka to rodzaj modlitwy do Pana Boga. Napisała ją po spotkaniu z dziećmi na oddziale onkologii...beznadziejne przypadki. Chciała, aby Bóg ją wysłuchał i pomógł tym maluszkom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nbo to rezczywiście przykra sprawa.. Ale piosenki sa waśnie po to żeby mona je było interpretowac po swojemu. Ja ją tak rozumiem ...

      Usuń
  3. Ech przyjaciele, dziś już muszę sie baaardzo zastanowić, żeby nazwać kogoś przyjacielem takim prawdziwym. No bo Ci blogowi to inna sprawa:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzną, sama mam facetów za przyjaciół w większości... nie ważna ilość, ważna jakość... P.S. mój blog do jutra w remoncie, żeby nie było, ze skasowałam Co dostęp :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak się tak przyjrzeć to większość moich bliskich znajomych to tez faceci :)
      No no remont :D

      Usuń
    2. no ładny, ładny :) TEN REMONT

      Usuń
  5. Z przyjaciółmi to różnie bywa, wiele razy się sparzyłam i rzadko używam słowa przyjaźń, mam za to duże grono kolegów i koleżanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko a to nie łatwe.. Uściski

      Usuń
  6. a ja nie mam przyjaciół z czasów szkolnych ani nawet studenckich i w zasadzie wcale mi to nie przeszkadza. W sumie prędzej czy później z każdym się droga rozchodzi i w takie przyjaźnie do grobowej deski to ja nie wierzę ani takich nie oczekuję nawet. Prędzej czy później gubi się je gdzieś po drodze a nabywa nowe. Nie ma co trzymać nikogo na siłę bo się obie strony męczą.

    A przyjaźnie damsko męskie moje wszystkie miały jakieś podteksty i na szczęście już się porozmywały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa niektóre te męsko-damskie z podtekstem pamiętam :)
      W moim przypadku z facetami jakoś lepiej się dogaduję No chociaż jeden z moich przyjaciół został moim mężem :D heheheh

      Usuń
  7. Miałam kiedyś męskiego przyjaciela, ale niestety jego panna nie miała do naszej przyjaźni, jak to napisałaś zdrowego podejścia ...
    A poza tym choroba weryfikuje wszelkie przyjaźnie ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no tak.. szkoda, że panna okazała się zbyt zaborcza. Właśnie... trudne sytuacje pokazują prawdziwych przyjaciół

      Usuń
  8. Ładnie to napisałaś. U mnie też sporo odeszło, czasem z dziwnym posmakiem - niestety.
    Moim największym przyjacielem jest mój mąż :D
    A przyjaciółką - koleżanka ze studiów - z którą teraz widuję się raz na rok. Niestety w tym roku - rok już minął, a Eli jeszcze nie widziałam :(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę przyjaźń i miłość :) No ale wszystkiego mężowi mówić nie wolno :) Dobrze, ze jeszcze ta Ela jest :D

      Usuń