A jednak mnie dopadła... Myślałam, że odporna jestem, ale nie. Przyszła i do mnie. Grypa jedna parszywa... Zaczęło sie od kaszlu jak gruźlik, ale w poniedzialek poszłam do pracy, co tam trzeba było papiery pouzupełniac. Ale wczoraj było rano gorzej, poszłam jednak w teren - bo obiecałam, ale już się umówiłam do lekarza i dobrze, bo z godziny na godzinę gorzej było.. Pani doktor spojrzała i od razu powiedziała, że to grypa i na dodatek coś z tchawicą. Masakra znaczy.. Wróciłam od doktorki i poległam i tak przeleżałam cały boży dzień. Pójście do WC wydawało się czymś niemożlwym, słabość zlokalizowała się w każdym kawałeczku mojego ciała a głowa bolała tak jakby w niej jeździły buldożery. MASAKRA
Dziś już troszkę lepiej, potrafię już nawet pisać na laptopie :) Ale słabość jeszcze jest, na szczęście już nie taka duża. Mam nadzieję, że jak najszybciej dojdę do formy, bo nienawidze chorować a tak jak teraz to dawno mnie nie złapało.
Dodatkowo Marek jest chory. W poniedzałek trafił do lekarza i stwierdzono zapalenie krtani, ale jakoś nie widzę zbytniej poprawy mimo antybiotyku. Wciąż czasami goraczkuje do 38 stopni, ma katar, kaszel i wygląda jak siedem nieszczęść (ponoć ja też :D) Jutro Marecki idzie do kontroli, zobaczymy co lekarka powie.
Tak więc w naszej rodzinie tylko Mleczko jeszcze zdrowy...Ciekawe jak długo :)
Dodatkowo Marek jest chory. W poniedzałek trafił do lekarza i stwierdzono zapalenie krtani, ale jakoś nie widzę zbytniej poprawy mimo antybiotyku. Wciąż czasami goraczkuje do 38 stopni, ma katar, kaszel i wygląda jak siedem nieszczęść (ponoć ja też :D) Jutro Marecki idzie do kontroli, zobaczymy co lekarka powie.
Tak więc w naszej rodzinie tylko Mleczko jeszcze zdrowy...Ciekawe jak długo :)
no to zdrówka życzę wszystkim i niech moc będzie z Wami :)) ja na razie się trzymam z dala od chorób, ale sporo moich znajomych poległo
OdpowiedzUsuńOj, to niedobrze! Zdrowiej szybko i kuruj Mareckiego.
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę :) u mnie rodzice chorowali, mama dochodzi do siebie i resztki kataru, kaszel ma, ale gorączka w końcu po 4 czy 5 dniach odpuściła. Masakra! Ja nie wiem co to za mutant teraz atakuje :/
OdpowiedzUsuńZdrowia!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
mamma1 ;)
Dużo zdrowka dla Was...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Uuuu niedobrze. Kurujcie się Mleczki i wracajcie szybko do zdrowia :)
OdpowiedzUsuńzdrówka Mleczki!!
OdpowiedzUsuńZdrowiejcie szybciutko :**
OdpowiedzUsuńJeju leczcie się leczcie, bo taka fajna zima za oknem wprost do szaleństw sankowych :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że Mleczko się trzyma i ma się kto Wami opiekować.Zdrowiejcie szybko i skutecznie.
OdpowiedzUsuńani się waż wracać z tą gruźlicą do roboty. Zjem za Ciebie poniedziałkowy przydział ciasta a Ty się kuruj :P
OdpowiedzUsuńZdrówka!
OdpowiedzUsuńNie dajcie się tym choróbskom !!! Trzymajcie się, a jak Ci trochę grypa odpuści to zapraszam do zabawy u mnie na blogu :))
OdpowiedzUsuńZdrowiejcie!
OdpowiedzUsuńWitaj Mleczkowa.Ja po grypie,trzy dni byłam do niczego.Zdrowia całej Mleczkowej Rodzince:)))
OdpowiedzUsuńZdrówka Mleczkowa! To okropieństwo straszne. Nad dopadło w listopadzie. Mam nadzieję, że Marecki dużo lepiej i Ty też jesteś do rzeczy. Każdą mamę boli straszliwie serce, gdy nie widzi poprawy stanu swojego dziecka.
OdpowiedzUsuńTo zdrowiejcie nam szybko .... i Mleczka nie zaraźcie :)
OdpowiedzUsuńuuła coś o tym wiem... Zdrówka życzę.
OdpowiedzUsuńI jak? Lepiej?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
M.