niedziela, 3 lutego 2013

post bez tematu

Zaczęło się w czwartek. Najpierw ból głowy..zazwyczaj przepowiada on wymioty, tym razem po podaniu sropku przeszło... tak myślałam... Do wieczora spokój. I nagle o 2giej w nocy obudziło nas wołanie "Mamoooo!" No i zanim zdażyliśmy dolecieć cała zawartość żołądka młodego wylądowała na nim, na łóżku i na ziemi.... Dodatkowo Marecki był rozpalony i jak się okaząło miał 39 stopni gorączki. Tak to się zaczęła - JELITÓWKA. W nocy spał ze mną...spał..hmmm pojecie względne on się ciagle budził a ja czuwałam. W piątek umówiliśmy się do lekarza, Marek ledwo z lóżka zszedł, taki był słaby,obawiałm sie czy to tej lekarki dojdzie, ale prócz tej słabosci żadnych innych objawów tylko jedna niewinna wizyta w WC.. taaa. Pani doktor od razu zdiagnozowała jelitówkę, przepisała co trzeba, kazała nawadniać.
Po powrocie do domu Młody zaległ w łózku i praktycznie spał do wieczora. Przebudził się tylko po to by się napić, zjeść sucharka i znów pójść spać. Myśleliśmy, że tak to bedzie wyglądało. Oj jakże się myliliśmy. Znów od 2-giej w nocy w sobotę Marek zaczoł chodzić do toalety...co 15 minu..z zegarkiem w ręku i tak chodził aż do wieczora.., co dziwnie jesli tylko nie ladował w ubikacji był dzieckiem radosnym i żywym - słabość dnia poprzedniego kompletnie znikła. Myślałam , że wczoraj się wykończę... Ciągłe wizyty w łazience męczyły nas wszystkich.. Na szczęście dzisiejsza noc była spokojna. Przespał całą. Z wizytami w Wc dziś tez spokojniej - zaledwie kilka razy.
Mam nadzieję, że ta noc tez minie dobrze a wszelkie dolegliwości powoli ustapią.
Jejku jaki on bbiedny był, najpierw taki zdechlaczek a później wędrowniczek.Najbardziej kroiło mi się serce jak wczoraj opowiadał co by zjadł albo co zje jak wyzdrowieje..normalnie lista gigantyczna. Niestety teraz to on je flipsy, sucharki i zupke marchewkową a jedzenie z jego listy jest jeszcze daleko..
Mieliśmy plany na ten  weekend, które ta choroba nam pokrzyżowała i w tygodniu tez nie da rady z pewnymi sprawami bo młody wciąż osłabiony  nie wiadomo kiedy będzie mógł wychodzić (ponoć może jeszcze zarażać). Tym bardziej mu było przyro bo w piątek miał występować dla babć i dziadków w Jasełkach i niestety nie mógł...
Uff pierwszy raz takie coś nas spotkało i nie chcemy tego świństwa więcej w naszym domu...Boszeee... MASAKRA.
 
 
 
tak się czujemy po trzech dniach jelitówki młodego..

 
 
Poza tym z lepszych wieści. Markowi wyrastaja trzy zęby naraz. Dwie szóstki i jedynka, która mu wcześniej wypadła. Z tej okazji umówiłam go na pierwszą wizyte u dentysty. Niech chłopak się zapozna i od razu nie kojarzy stomatologa z cierpieniem i bólem zębów.
Przy okazji w tej samej przychodni przymuje mój gin, więc i ja umówiłam się na wizytę, żeby posprawdzać to i owo. W końcu trzeba...
 
W przyszłym tygodniu wybieram się na urodziny koleżanki, mielismy iść wszyscy, no ale że młody ma tego wirusa to Mleczko zostaje z nim w domu. A w sobotę planujemy ostatkową imprezkę w naszej "ślubnej" restauracji. Mam nadzieję, że bedziemy się dobrze bawić razem z Polly jej siostrą i chrzestnym Mareckiego :)
 

23 komentarze:

  1. Współczuję i wiem, co to jest. Młodzian przechodził kilkakrotnie. Przykre, to co napiszę, ale i Wy możecie złapać. U nas zawsze do trzech odlicz. Trzymam kciuki, żeby Marecki szybko sięgnął po potrawy z tej lepszej listy i żeby Was nie cupnęło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też się boję, że i nas dorwie...ale po cichu liczymy, że moze nie..Po ilu dniach wy to załapywaliscie

      Usuń
  2. Okrutne choróbsko... wiem bo nie raz jelitkowska pozbawiła mnie kilku kilogramów i dni z życia.
    Dużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo straszne to... i chociaz chciałabym sie pozbyc paru kilogramów to jednak nie w ten sposób..

      Usuń
  3. Biedny dzieciak. Te zęby to chyba też tak niezupełnie bezboleśnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo troszke pobolewają, szczególnie szóstki, ale dzielny jest

      Usuń
  4. Biedny Mareczek palaga jakaś z tymi chorobami i szpitalami ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć teraz wirusy szaleją.. pewnie przez ta pogodę, jakby był mróz to by wszystkie zginęły a tak mają raj

      Usuń
  5. biedny Mareczek, mam nadzieję, że nigdy więcej taki paskudztwo go nie dopadnie. A Wy też uważajcie na siebie ! No i miłej imprezki ostatkowej życzę :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że jelitówka już daleko za wami i nawet się nie ogląda wstecz. Biedny Marek, musiał się sporo nacierpieć, a i wy nie mieliście lekko, więc życzę relaksu ostatkowego z Polly i jej siostrą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeszcze coś tam zostało, bo czasami wc odwiedza, ale to już nie tak często

      Usuń
  7. no proszę to sobie z Mareckim razem biegamy do wc bo ja też mam od wczoraj jelitówkę. Tyle, że ja już dwa razy zasłabłam w ubikacji więc jeszcze gorszą złapałam teraz niż w Sylwestra. A co do zarażania to Lu ode mnie wtedy nie złapał i teraz jeszcze też się trzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezzzu zasłabłaś? Mam nadzieję, że miał cię kto ratować. Marecki tylko w piątek był nie do życia, był słaby jak nie wiem, ale w ten dzień ubikacji nie odwiedzał.

      Usuń
  8. Bidulek :( Mam nadzieję, że Marecki czuje się już znacznie lepiej?
    Uściskaj go ode mnie :*
    Polluśka, a co Ty taka chorowita się zrobiłaś? Trzeba się hartować, a nie chorować.
    Zdrówka i dla ciotki i dla Młodego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia może przyszłe Panny Młode tak mają :P

      Usuń
  9. uuu masakra ta jelitówka...mnie zaś migrena przez 5 dni męczyła i wyglądałam też jak ta wiewióra ze zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję,że Marecki już zdrowy jak rybka :)
    Nela,podrzucisz mi swój adres na maila : bovary@onet.eu ? mam coś dla Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak Nemo :) No to czekam, czekam...z niecierpliwością!

      Usuń