Zaczęło się w czwartek. Najpierw ból głowy..zazwyczaj przepowiada on wymioty, tym razem po podaniu sropku przeszło... tak myślałam... Do wieczora spokój. I nagle o 2giej w nocy obudziło nas wołanie "Mamoooo!" No i zanim zdażyliśmy dolecieć cała zawartość żołądka młodego wylądowała na nim, na łóżku i na ziemi.... Dodatkowo Marecki był rozpalony i jak się okaząło miał 39 stopni gorączki. Tak to się zaczęła - JELITÓWKA. W nocy spał ze mną...spał..hmmm pojecie względne on się ciagle budził a ja czuwałam. W piątek umówiliśmy się do lekarza, Marek ledwo z lóżka zszedł, taki był słaby,obawiałm sie czy to tej lekarki dojdzie, ale prócz tej słabosci żadnych innych objawów tylko jedna niewinna wizyta w WC.. taaa. Pani doktor od razu zdiagnozowała jelitówkę, przepisała co trzeba, kazała nawadniać.
Po powrocie do domu Młody zaległ w łózku i praktycznie spał do wieczora. Przebudził się tylko po to by się napić, zjeść sucharka i znów pójść spać. Myśleliśmy, że tak to bedzie wyglądało. Oj jakże się myliliśmy. Znów od 2-giej w nocy w sobotę Marek zaczoł chodzić do toalety...co 15 minu..z zegarkiem w ręku i tak chodził aż do wieczora.., co dziwnie jesli tylko nie ladował w ubikacji był dzieckiem radosnym i żywym - słabość dnia poprzedniego kompletnie znikła. Myślałam , że wczoraj się wykończę... Ciągłe wizyty w łazience męczyły nas wszystkich.. Na szczęście dzisiejsza noc była spokojna. Przespał całą. Z wizytami w Wc dziś tez spokojniej - zaledwie kilka razy.
Mam nadzieję, że ta noc tez minie dobrze a wszelkie dolegliwości powoli ustapią.
Jejku jaki on bbiedny był, najpierw taki zdechlaczek a później wędrowniczek.Najbardziej kroiło mi się serce jak wczoraj opowiadał co by zjadł albo co zje jak wyzdrowieje..normalnie lista gigantyczna. Niestety teraz to on je flipsy, sucharki i zupke marchewkową a jedzenie z jego listy jest jeszcze daleko..
Mieliśmy plany na ten weekend, które ta choroba nam pokrzyżowała i w tygodniu tez nie da rady z pewnymi sprawami bo młody wciąż osłabiony nie wiadomo kiedy będzie mógł wychodzić (ponoć może jeszcze zarażać). Tym bardziej mu było przyro bo w piątek miał występować dla babć i dziadków w Jasełkach i niestety nie mógł...
Uff pierwszy raz takie coś nas spotkało i nie chcemy tego świństwa więcej w naszym domu...Boszeee... MASAKRA.
tak się czujemy po trzech dniach jelitówki młodego..
Poza tym z lepszych wieści. Markowi wyrastaja trzy zęby naraz. Dwie szóstki i jedynka, która mu wcześniej wypadła. Z tej okazji umówiłam go na pierwszą wizyte u dentysty. Niech chłopak się zapozna i od razu nie kojarzy stomatologa z cierpieniem i bólem zębów.
Przy okazji w tej samej przychodni przymuje mój gin, więc i ja umówiłam się na wizytę, żeby posprawdzać to i owo. W końcu trzeba...
W przyszłym tygodniu wybieram się na urodziny koleżanki, mielismy iść wszyscy, no ale że młody ma tego wirusa to Mleczko zostaje z nim w domu. A w sobotę planujemy ostatkową imprezkę w naszej "ślubnej" restauracji. Mam nadzieję, że bedziemy się dobrze bawić razem z Polly jej siostrą i chrzestnym Mareckiego :)

Współczuję i wiem, co to jest. Młodzian przechodził kilkakrotnie. Przykre, to co napiszę, ale i Wy możecie złapać. U nas zawsze do trzech odlicz. Trzymam kciuki, żeby Marecki szybko sięgnął po potrawy z tej lepszej listy i żeby Was nie cupnęło!
OdpowiedzUsuńNo też się boję, że i nas dorwie...ale po cichu liczymy, że moze nie..Po ilu dniach wy to załapywaliscie
Usuń2-3.
UsuńOkrutne choróbsko... wiem bo nie raz jelitkowska pozbawiła mnie kilku kilogramów i dni z życia.
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka.
Noo straszne to... i chociaz chciałabym sie pozbyc paru kilogramów to jednak nie w ten sposób..
UsuńBiedny dzieciak. Te zęby to chyba też tak niezupełnie bezboleśnie?
OdpowiedzUsuńNoo troszke pobolewają, szczególnie szóstki, ale dzielny jest
UsuńBiedny Mareczek palaga jakaś z tymi chorobami i szpitalami ;/
OdpowiedzUsuńPonoć teraz wirusy szaleją.. pewnie przez ta pogodę, jakby był mróz to by wszystkie zginęły a tak mają raj
Usuńbiedny Mareczek, mam nadzieję, że nigdy więcej taki paskudztwo go nie dopadnie. A Wy też uważajcie na siebie ! No i miłej imprezki ostatkowej życzę :))
OdpowiedzUsuńnoo nic to przyjemnego i tez tego nie chcemy
UsuńMam nadzieję, że jelitówka już daleko za wami i nawet się nie ogląda wstecz. Biedny Marek, musiał się sporo nacierpieć, a i wy nie mieliście lekko, więc życzę relaksu ostatkowego z Polly i jej siostrą. :)
OdpowiedzUsuńNo jeszcze coś tam zostało, bo czasami wc odwiedza, ale to już nie tak często
Usuńno proszę to sobie z Mareckim razem biegamy do wc bo ja też mam od wczoraj jelitówkę. Tyle, że ja już dwa razy zasłabłam w ubikacji więc jeszcze gorszą złapałam teraz niż w Sylwestra. A co do zarażania to Lu ode mnie wtedy nie złapał i teraz jeszcze też się trzyma.
OdpowiedzUsuńJezzzu zasłabłaś? Mam nadzieję, że miał cię kto ratować. Marecki tylko w piątek był nie do życia, był słaby jak nie wiem, ale w ten dzień ubikacji nie odwiedzał.
UsuńBidulek :( Mam nadzieję, że Marecki czuje się już znacznie lepiej?
OdpowiedzUsuńUściskaj go ode mnie :*
Polluśka, a co Ty taka chorowita się zrobiłaś? Trzeba się hartować, a nie chorować.
Zdrówka i dla ciotki i dla Młodego :)
nie mam pojęcia może przyszłe Panny Młode tak mają :P
Usuńi już jest dobrze :)
OdpowiedzUsuńano..:)
Usuńuuu masakra ta jelitówka...mnie zaś migrena przez 5 dni męczyła i wyglądałam też jak ta wiewióra ze zdjęcia
OdpowiedzUsuńchoróbska są straszne..
UsuńMam nadzieję,że Marecki już zdrowy jak rybka :)
OdpowiedzUsuńNela,podrzucisz mi swój adres na maila : bovary@onet.eu ? mam coś dla Cię ;)
no jak Nemo :) No to czekam, czekam...z niecierpliwością!
Usuń