czwartek, 10 października 2013

krótko o tym, że żyję

Jestem.. żyję, ale cos wena mnie opuściła, skubana jedna. może nie mam motywacji do pisania bo mało was zagląda.. nie wiem...
W skrócie co u nas..hmm..jesień przyszła no i tradycyjnie się przeziębiłam i właśnie dziś mam apogeum wybaczcie więc jeśli ten post będzie nieskładny i pozbawiony sensu. Najgorszy jest katar, wiec chętnie go sprzedam jakby co..
 

 
Kupiłam nowa płytę Stinga (bo jakżeby inaczej) podsumowując - ci którzy spodziewają się Stinga popowego, klasycznego na pewno się zawiodą. Ta płyta to eksperyment, to połączenie nut celtyckich i jazzowych, dziwna kombinacja, która mnie osobiście przypadła do gustu. Ale najlepiej słucha się jej na słuchawkach, bo dopiero wtedy wychwytuje się te wszystkie małe instrumenty i dźwięki i widać jak one są dopracowane i perfekcyjne. A zatem polecam, chociażby z ciekawości :)
 
Miałam się zobaczyć z przyjacielem, który ładuje mi zawsze baterie, ale niestety jego praca pokrzyżowała nam plany...Ehh a tak się już stęskniłam. Tym bardziej przykro, ze musiał odwołać dwa spotkania tuż przed... Głupio tak jak się człowiek nastawi a psinco z tego wychodzi..
 
Młody wciąż dzielnie ministrantuje i jak na razie nie zamierza odpuszczać. Podoba mu się. Może i dobrze, przynajmniej z chłopakami będzie więcej przebywał a nie tylko te dziewczyny i dziewczyny :)
Poza tym po sugestii Pani z przedszkola został aktorem w przedszkolnym teatrze "Zielony Słoń" Taaaaa! Artysta pełną gębą. No najważniejsze, że chce, a co z tego wyniknie zobaczymy.
 
Wczoraj ze znajomymi ustalaliśmy nasze wakacje, tak, tak już wakacje.... Bo postanowiliśmy pojechać do Włoch. W ekipie 7-8 osobowej, jeśli się uda to jednym dużym autem a jak nie to własnymi samochodami. Wyjazd zapowiada się wybornie, chociaż plany wciąż mętne, no ale na szczegóły mamy jeszcze czas. Szukamy tanich noclegów, więc jakbyście coś wiedzieli to poradźcie gdzie i co :) Patrząc na ekipę, to albo po tym wyjeździe będziemy się kochać niemiłosiernie, albo znienawidzimy się na amen :)
Ogólny zarys naszych planów wygląda tak:
 


Więc kawał drogi przed nami a plany szerokie :) A zagadka dla chętnych: W jakie miejsca chcemy dokładnie dojechać? (a widać je na zdjęciu)  :)
W związku z tym muszę wyrobić młodemu paszport i właśnie jutro jedziemy to załatwiać. Papiery zgromadzone - w tym min. nowy akt zgonu Pana Ogórka, bo przecież mógłby zmartwychwstać od ostatniego wydania aktu. Młody musi być też na miejscu więc planuję mu zorganizować wycieczkę tramwajem, bo po pierwsze dla niego to atrakcja a po drugie znalezienie miejsca parkingowego w okolicy Urzędu Wojewódzkiego graniczy z cudem. Tak więc trzymajta kciuki ludziska, żeby udało się to jutro załatwić!
 
***********
Dopisek 11.10
 
Taaaaa.. wróciliśmy z paszportowej przygodny i.. dupa blada
Pani zaprosiła nas do stoliczka, poprosiła o wniosek, dowód wpłaty, popatrzyła na Marka, po czym mówi: poproszę Pani dowód i akt urodzenia dziecka...
Oczywiście aktu nie miałam, chociaż miałam wszystko inne: akt zgonu, akty małżeństwa. Nie, ta baba chciała akt urodzenia Mareckiego.
Penie się dziwicie, że lekko wkurzona jestem, ale drodzy moi na stronie urzędu nie ma wymienionych żadnych dokumentów, poza wnioskiem i dowodem wpłaty, które należałoby przynieść. Nawet w mailu, który im wysłałam z zapytanie uprzejma pani nie napisała nic o akcie urodzenia. Aleeeeee.. jest jeden wpis, który że niby tłumaczy ten biurokratyczny nonsens:
 
W uzasadnionych przypadkach prowadzący postępowanie organ paszportowy, w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz prawidłowego załatwienia sprawy może żądać przedłożenia dodatkowych dokumentów
 
Dziś tym uzasadnionym przypadkiem była............ AWARIA SYSTEMU!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nosz kurna.... Człowieka może szlag trafić.
Ponoć nie musze już targać młodego, bo mi Pani na wnioski napisała, cytuję : "dziecko było"
Ale jak tam zajadę w poniedziałek a oni znów coś będą marudzić, to ucząc się od najlepszych (patrz petentów) będę krzyczeć i żądać rozmowy z kierownikiem - ot co!
Swoja drogą Państwo zażądać mogą sobie każdego dokumentu.. np. badań sanepidowskich, albo książeczki wojskowej dziadka... Masakra jakaś...

25 komentarzy:

  1. Rozpoznaję tylko Rzym na górnym zdjęciu :)

    Dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej, zdrowiej :)

    Co do wakacji - fantastyczny pomysł, z tym, że rzeczywiście trzeba dużo cierpliwości i tolerancji, by w takiej grupie wytrzymać. Po kilku tego typu wyjazdach doszłam do wniosku, że trzeba dawać sobie "wychodne" i nie ciągać całej drużyny wszędzie ze sobą. 2-3 h razem dziennie - ok, ale cały czas - zawsze jakieś niesnaski, przepychanki. Ja jestem ugodowa, ale nie znoszę niepunktualności i raz nam się tak trafiło, że my już wracaliśmy z wycieczki na wyspę (była 22, więc czas po temu), kiedy nas znajomi dopiero czekali na łódkę. Spóźnili się TYLKO 4 h. :)


    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak w takiej ekipie to nie trudno o zgrzyty i chociaż wszyscy się lubimy, nie wykluczam, że może być gorąco :)

      Usuń
  3. młody ministrantuje? to mnie niepokoi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, ze względu na ostatnie doniesienia bacznie obserwuję księdza opiekuna :)

      Usuń
  4. Rzym i napewno to miejsce, gdzie Polly się zaręczyła :)+ Wenecja :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkcik za Rzym. A te pozostałe miejsca to daleko od tego ważnego punktu dla Polly :)
      Ale one nie są łatwe do odgadnięcia więc się nie przejmuj

      Usuń
  5. Fajnie, że synuś ma pasje, że potrafi się realizować. Masz rację, co z tego wyjdzie - czas pokaże, ale to dobrze, że ma możliwości, by próbować, kosztować, oceniać, porównywać i wybierać:)
    Planów wakacyjnych zazdroszczę no i trzymam kciuki za załatwienia oczywiście :) (a może już po?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No on ma wiele tych pasji, zobaczymy na czym się skończy :)
      Nie ma co zazdrościć, trzeba też zacząć planować :)

      Usuń
    2. Niestety, moja praca nie pozwala na takie wyprzedzenie... więc... więc poznaję jak to jest nie-planować, wszak całe życie zanim zostałam mamą było planowania mistrzostwem

      Usuń
    3. A! I jeszcze co do ostatniego zdjęcia... Wygląda chyba jak kościół św. Augustyna w Ortiporio na Korsyce, tak? :)

      Usuń
  6. Zdrowia życzę i wytrwałości w planowaniu wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. 1) Rzym
    2) Półwysep Sorrento, wybrzeże Amalfi, Kampania, okolice Salerno (blisko Neapolu ;)
    3) nie bardzo kojarzę, raczej Północ Italii ;)
    A ja dopiero przymierzam się do tegorocznych wakacji ;))
    Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elsa no brawo! Dwa punkciki dla ciebie :) A z tym trzecim to zimno :)
      No my musimy wiedzieć mniej więcej ile kasy potrzebujemy więc już planujemy:)

      Usuń
  8. Ale wakacje ;-)
    Ja wiem, ale nie powiem (na Fb wyczytalam) ;-)
    Autostrady we Wloszech sa platne, dlatego jednym autem troche zaoszczedzicie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja myślę, ze będziesz cichutko :)
      Co do autostrad to wiadomo, że jednym taniej i to się do benzyny tez ma. Ale co do auta tego dużego to jeszcze wielka niewiadoma..

      Usuń
    2. Fakt, że autostrady są drogie, jak jechaliśmy z Salerno to w jedną stronę nam koło 250 zł wyszło ! Od Salerno na południe autostrada jest już za darmo, bo od 30 lat w budowie ;))

      Usuń
  9. zdrówka życzę :) taaaa urzędy, brak słów normalnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaglądam. Fakt nie komentuję i dlatego brak Ci weny :-))))))) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mleczkowa zdrówka. Płyta Sting chyba przeszła bez echa... Tak jak napisałaś - płyta dla wybranych, chyba. Ja nie słyszałam. Sting to klasa sama w sobie i na taką płytę może sobie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  12. I co, udało się załatwić w tym tygodniu?
    Bo to jakiś absurd :/ Ale w sumie nic nowego jeśli chodzi o urzędowe sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Mleczkowa.Kataru część już kupiłam;)))Nasze urzędy są the best jeśli chodzi o informowanie petentów.Powodzenia i zdrówka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ostatnie zdjęcie to nie Asyż przypadkiem? ;)

    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń