Ufff udało się. Paszport załatwiony. Pojechałam do Urzędu w poniedziałek, bez Mareckiego. Tylko czekałam, kiedy zechcą go zobaczyć- na szczęście nie chcieli. O zgrozo, pan urzędnik nawet nie zahaczył o akt urodzenia młodego, bo przecież system JUŻ DZIAŁAŁ!
Załatwianie trwało 3 min. i chociaż Pan był bezpłciowy- najważniejsze, że przyjął wniosek :)
No i tak.. czekałam, czekałam i się doczekałam a teraz zaczynam mieć stresa. W środę popołudniu dobrowolnie idę się kroić. Znaczy idę kroić moje żylaste żyły na nodze. Ehhhh. Podjęłam taką decyzje, bo to po pierwsze nieestetyczne a po drugie uciążliwe. Pan doktor od razu powiedział, że kroić, no to co się sprzeciwiać będę. Kolega był u tego samego specjalisty i zadowolony jest, to i ja jemu zaufałam.
Śmieję się, że w wakacje będę miała nogę jak rącza łania...tak, tak tylko jedną, bo przecież NFZ drugiej nie może od razu zrefundować... Zatem w środę ok 16:00 trzymajcie kciuki żeby wszystko dobrze poszło. Jeśli będziecie wtedy ze mną na pewno poczuję pozytywne fluidy :)
A propos służby zdrowia przeczytałam dziś porażający dla mnie artykuł. I Wam polecam, ciekawa też jestem waszych odczuć co do sytuacji w tekście:
Osobiście, byłam przerażona i wzruszona i przypomniała mi się sytuacja z przed 6,5 roku, kiedy sama jeździłam po szpitalach, pytałam, prosiłam.....
Będę trzymał.
OdpowiedzUsuńBede trzymac kciuki!
OdpowiedzUsuńArtykul przerazajacy. Czytalam go juz jakis czas temu :-( Odrobine empatii dla pacjenta. Dobre slowo od lekarza moze sprawic wiecej niz najlepszy lek czasami...
Pozdrawiam
I ja będę!
OdpowiedzUsuńCo do tekstu... trafiłam na niego kilka dni temu i muszę przyznać, że wstrząsnęło mną. Z przerażenia. Udostępniłam tekst na fb, w czasie dyskusji pod nim napisałam: Strach pomyśleć, że umierają nie tylko ci, dla których nie ma ratunku... przerażające jest to, że przez wytyczne, idiotycznie pojmowane procedury, a w końcu brak kompetencji, umierają ludzie, którzy, jak napisane "mogli żyć długo i szczęśliwie"
Boję się... że mogę kiedyś i ja zostać postawiona w takiej sytuacji... Chyba łatwiej byłoby mi przełknąć "nic nie możemy zrobić, bo sytuacja jest beznadziejna" niż "nic nie mogę zrobić, bo nie wiem co, ale jestem zbyt dumny, by prosić o pomoc kogoś, kto wie", ewentualnie "nie mogę, bo procedury"
Pozdrawiam i cieszę się bardzo, że udało się w końcu z paszportem!
Trzymam kciuki za jutro!
OdpowiedzUsuńA co do artykułu - ... chyba brak mi słów :( nie chorować..
Bądź dzielna! Masz jakieś zdj,. żeby pokazać przed i po? Może się przydać, żeby podjąć decyzję.
OdpowiedzUsuńArtykułu nawet nie czytam, by sobie nie przypominać moich "przygód" ze szpitalami.
Trzymam kciuki jutro!
Pozdrawiam!
rozumiem, że jak se już naprawisz tę żyłę to będziesz chodzić w kieckach żeby się tą nogą chwalić ;P
OdpowiedzUsuńOby wszystko poszło jak po maśle!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńWitaj Mleczkowa.Mam nadzieje,że wszystko ok z nóżką i będziesz brykać jak sarenka.Pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko odbyło się bezproblemowo.
OdpowiedzUsuńCo do artykułu szok - nie, żebym pierwszy raz słyszała taką historię, bo o przedmiotowym traktowaniu pacjenta co i rusz się słyszy. Szok, że nasze życie zależy od czyjegoś widzi mi się, w czasach gdy medycyna stoi na naprawde wysokim poziomie
trzymam kciuki więc :)
OdpowiedzUsuńA tekst jest przerażający...