Akcja Mleczkowej trwa.
Odchudza się :)
W związku z tym, że czas leci a urody nie przybywa, czas było coś ze sobą zrobić. Na operację plastyczną mnie nie stać, czarować nie potrafię, więc wybrałam opcje trudną, aczkolwiek zdrową - dietetyczkę znaczy.
I tak od września chodzę sobie co trzy tygodnie na wizytę. Dostałam ogólnie obowiązujące zasady i konkretne przepisy na parę dni w tygodniu. O dziwo nie chodzę głodna, nie ściska mnie w żołądku a potrawy nie są skomplikowane w przygotowaniu i nawet smaczne. O dziwo nie wcinam samej zielenizny a menu jest urozmaicone. Np. dzięki tej diecie odkryłam przepyszna kiełbasę chorizo :) niektórzy twierdzą, że jak patrzą co jem to nie wierzą, że można być najedzonym - a jednak :)
Jem teraz 5 posiłków dziennie o stałych porach, staram się stosować do zaleceń (chociaż czasem - nie ukrywam - zdarza się zgrzeszyć) i chodzę na basen. Tym sposobem poszło już 18,5 kg :)
Przede mną najgorsze 6,5 kg, nawet sama pani dietetyczka mówi, że teraz tak łatwo nie pójdzie. A szkoda :P Kusi coraz bardziej do niedozwolonych i niezdrowych rzeczy i walczyć jest coraz trudniej tym bardziej, że efekty owszem są, ale nie aż tak spektakularne.
A zatem drodzy blogowicze - uprasza się o trzymanie kciuków, ażeby akcja zakończyła się pełnym sukcesem...
Dziękuję
Pozdrawiam
Dobranoc :)
Że osiemnaście i pół kilo to nie spektakularny efekt w pięć miesięcy?? Chyba źle doczytałam..! Kobieto, dumna z siebie bądź, bo jest z czego! :) Kciuki trzymam, zwłaszcza, że sama próbuję zgubić co nieco..
OdpowiedzUsuńJa napisałam, że teraz jeszcze te 6 będzie ciężko. Oczywiście ciesze się z tego co już poszło i Tobie tez życzę powodzenia!
UsuńO! Nieźle! Też by mi się taka dietetyczka przydała.
OdpowiedzUsuńDać ci namiary ?? :)
Usuńhe he he ... Lubię to !
UsuńAle że niby co ?? :P
Usuńno, że dajesz Hebiusowi namiary na Kasię-Patrycję czy jak jej tam i on się doradza online :D
UsuńNiezła zawodniczka z Ciebie, ja też tak chcę :).
OdpowiedzUsuńp.s.pozdrowienia dla Polly :D
dziękuję i odpozdrawiam :)
UsuńPodziwiam i trzymam mocno kciuki. 18,5 kg to niezły wyczyn !
OdpowiedzUsuńTrzymaj nadal, jeszcze trochę brakuje
UsuńZa nic na świecie się nie poddawaj! Żaden kawałek ciasta [czy co tam za Tobą chodzi] nie jest tego wart! Najważniejsze jest zdrowie i Twoje dobre samopoczucie, a z pewnością będziesz je mieć, kiedy zrzucisz balast ;) Kochana, przecież Ty prawie jesteś już na mecie! Nie zmarnuj tyle miesięcy wysiłku i zdrowej diety. Dasz radę! :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie :)
meta coraz bliżej. Już ją prawie widze, no ale teraz to tempo ślimaka się włączyło, więc trudniej. Ale walczę.
UsuńHEEEEEJ!!!!! Mleczkowa, czapki z głów! Ja robię odwrotnie, co wejdę na wagę, to bardziej jej nienawidzę :) No ale trudno.
OdpowiedzUsuńPowodzenia i napisz, co słychać poza brakiem jedzenia!
Całuski!
Gośka, nie przesadzaj. Ty chudzina jesteś :P
UsuńByłam, byłam... Tak czy siak, czapki z głów, bo dzielna jesteś niesamowicie :) Całusy dla Mareczka :)
UsuńTrzymam kciuki za sukces całego przedsięwzięcia. Gratuluję samodyscypliny i silnej woli. Powodzenia i tylko uśmiechniętych spojrzeń na wagę!
OdpowiedzUsuńCoraz bliżej do celu ale teraz to idzie jak krew z nosa niestety
Usuńtrzymam kciuki baardzo mocno
OdpowiedzUsuńTrzymaj, ciągle trzymaj !!!!!!! :)
UsuńNo to trzymam. Działa?
OdpowiedzUsuńDziała, chociaz powoli . To trzymaj mocniej może ;)
Usuń