piątek, 29 stycznia 2016

Akcja

Akcja Mleczkowej trwa. 
Odchudza się  :)
W związku z tym, że czas leci a  urody nie przybywa, czas było coś ze sobą zrobić. Na operację plastyczną mnie nie stać, czarować nie potrafię, więc wybrałam opcje trudną, aczkolwiek zdrową - dietetyczkę znaczy.
I tak od września chodzę sobie co trzy tygodnie na wizytę. Dostałam ogólnie obowiązujące zasady i konkretne przepisy na parę dni w tygodniu. O dziwo nie chodzę głodna, nie ściska mnie w żołądku a potrawy nie są skomplikowane w przygotowaniu i nawet smaczne. O dziwo nie wcinam samej zielenizny a menu jest urozmaicone. Np. dzięki tej diecie odkryłam przepyszna kiełbasę chorizo :) niektórzy twierdzą, że jak patrzą co jem to nie wierzą, że można być najedzonym - a jednak :)
Jem teraz 5 posiłków dziennie o stałych porach, staram się stosować do zaleceń (chociaż czasem - nie ukrywam - zdarza się zgrzeszyć) i  chodzę na basen. Tym sposobem poszło już 18,5 kg :) 
Przede mną najgorsze 6,5 kg, nawet sama pani dietetyczka mówi, że teraz tak łatwo nie pójdzie. A szkoda :P Kusi coraz bardziej do niedozwolonych i niezdrowych rzeczy i walczyć jest coraz trudniej tym bardziej, że efekty owszem są, ale nie aż tak spektakularne.
A zatem drodzy blogowicze - uprasza się o trzymanie kciuków, ażeby akcja zakończyła się pełnym sukcesem...
Dziękuję
Pozdrawiam
Dobranoc :)

22 komentarze:

  1. Że osiemnaście i pół kilo to nie spektakularny efekt w pięć miesięcy?? Chyba źle doczytałam..! Kobieto, dumna z siebie bądź, bo jest z czego! :) Kciuki trzymam, zwłaszcza, że sama próbuję zgubić co nieco..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja napisałam, że teraz jeszcze te 6 będzie ciężko. Oczywiście ciesze się z tego co już poszło i Tobie tez życzę powodzenia!

      Usuń
  2. O! Nieźle! Też by mi się taka dietetyczka przydała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he he ... Lubię to !

      Usuń
    2. no, że dajesz Hebiusowi namiary na Kasię-Patrycję czy jak jej tam i on się doradza online :D

      Usuń
  3. Niezła zawodniczka z Ciebie, ja też tak chcę :).
    p.s.pozdrowienia dla Polly :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam i trzymam mocno kciuki. 18,5 kg to niezły wyczyn !

    OdpowiedzUsuń
  5. Za nic na świecie się nie poddawaj! Żaden kawałek ciasta [czy co tam za Tobą chodzi] nie jest tego wart! Najważniejsze jest zdrowie i Twoje dobre samopoczucie, a z pewnością będziesz je mieć, kiedy zrzucisz balast ;) Kochana, przecież Ty prawie jesteś już na mecie! Nie zmarnuj tyle miesięcy wysiłku i zdrowej diety. Dasz radę! :)

    Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. meta coraz bliżej. Już ją prawie widze, no ale teraz to tempo ślimaka się włączyło, więc trudniej. Ale walczę.

      Usuń
  6. HEEEEEJ!!!!! Mleczkowa, czapki z głów! Ja robię odwrotnie, co wejdę na wagę, to bardziej jej nienawidzę :) No ale trudno.

    Powodzenia i napisz, co słychać poza brakiem jedzenia!

    Całuski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gośka, nie przesadzaj. Ty chudzina jesteś :P

      Usuń
    2. Byłam, byłam... Tak czy siak, czapki z głów, bo dzielna jesteś niesamowicie :) Całusy dla Mareczka :)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki za sukces całego przedsięwzięcia. Gratuluję samodyscypliny i silnej woli. Powodzenia i tylko uśmiechniętych spojrzeń na wagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bliżej do celu ale teraz to idzie jak krew z nosa niestety

      Usuń
  8. trzymam kciuki baardzo mocno

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Działa, chociaz powoli . To trzymaj mocniej może ;)

      Usuń